|
Druga strona OBYCZAJE
"Trójkowa" awantura o "pacana"
Poważne radio, poważna dyskusja, poważni goście, z których nagle jeden nazywa drugiego pacanem, na co ten drugi wstaje i ostentacyjnie wychodzi.
| Mariusz Ziomecki poczuł się obrażony przez Cezarego Michalskiego MICHAŁ KOŁYGA, PAP |
Chodzi o publicystów Cezarego Michalskiego, zastępcę redaktora naczelnego "Dziennika" i Mariusza Ziomeckiego, którzy byli gośćmi sobotniej porannej audycji Beaty Michniewicz w radiowej Trójce. Dyskusja zeszła właśnie na temat akcji esemesowej "schowaj babci dowód".
- Ludzie, którzy sformułowali słowo ciemnogród, to nie weseli dwudziestolatkowie, tylko Adam Michnik - tłumaczył Michalski.
- Panu się wszystko kojarzy z Michnikiem - odpowiedział Ziomecki. - A pan jest pacanem - wypalił Michalski, po czym jak gdyby nigdy nic kontynuował swój wywód.
Po przerwie goście Beaty Michniewicz dyskutowali w okrojonym składzie, bo Mariusz Ziomecki w przerwie audycji zdenerwowany opuścił studio.
- Nie ma sensu rozmawiać z człowiekiem emocjonalnie niestabilnym. Nie po to uczestniczę w audycjach radiowych, by od samego rana brać udział w jakichś pyskówkach - komentował potem sytuację w rozmowie z "Rzeczpospolitą". I zapewniał: - To nie była żadna manifestacja. Po prostu, jeśli ktoś jest niewychowany i nikt na to nie reaguje, to ja wolę zejść z drogi - tłumaczył swoje wyjście w połowie programu. Natomiast Cezary Michalski odmówił "Rzeczpospolitej" komentarza. - Nie sądzę, by było to jakiekolwiek wydarzenie, czy w sensie dziennikarskim, czy politycznym - uciął rozmowę.
Dziennikarka Trójki Beata Michniewicz całą sytuację próbowała obrócić w żart od razu na antenie. Niestety, nie przewidziała, że panowie podczas przerwy pokłócą się jeszcze ostrzej. Ziomecki bowiem po wyłączeniu mikrofonów zażądał od Michalskiego przeprosin, a wicenaczelny "Dziennika" odmówił. W tej sytuacji Michalskiego zastąpiła Beata Michniewicz. - Zadzwoniłam do niego i przeprosiłam za to, że jako prowadząca nie spełniłam jego oczekiwań - podsumowuje. Kamila Baranowska
|